Rachunek Przedsiębiorcy
Ile naprawdę kosztuje Cię Twoja firma? 3 minuty, raport PDF na e-mail.
Autor metody i książki
Jeśli wieczorem jeszcze odpisujesz klientom, a w niedzielę liczysz, co zostało, to wiem, jak to jest.
Jestem inżynierem. Od ponad dwudziestu lat układam ludzi i systemy w firmach, od budów po banki. Pierwszy program napisałem na studiach, żeby mój tata miał wolne niedziele.
Potem zbudowałem firmę, o której marzyłem, i nie byłem w niej szczęśliwy. Wtedy zobaczyłem, że problem nie siedzi w firmie, tylko w tym, jak umysł ją prowadzi. Każdą technikę, którą dziś pokazuję, sprawdziłem najpierw na człowieku, który nie umiał wyjść z pracy w głowie: na sobie.
Pomagam właścicielom firm przestać odkładać to, o czym wiedzą, że powinni zrobić.
30 minut. Obie strony mogą powiedzieć nie.
Ponad 20 lat w systemach i zespołach · oprogramowanie w blisko 300 firmach · instruktor nurkowania PADI MSDT · autor „Surfera Chaosu” · TEDx Lublin 2024
Kim jestem
„Byłem dzieciakiem, który nauczył się być niewidoczny. Najpierw przez nadwagę, potem przez własne milczenie. Stałem w grupie i czułem się wymazany. Nie przez innych, przez siebie. Ale byłem ciekawy. I ta ciekawość okazała się silniejsza niż wstyd.
Spałem kiedyś nad mieszkaniem dilera narkotyków w Saint Louis, z dwudziestoma dolarami w kieszeni. W innym rozdziale życia zarządzałem zespołem w londyńskim banku. Między tymi dwoma punktami nie było szczęścia, była mechanika. Uczę się jej do dziś”.
Surfer Chaosu to suma narzędzi, które przez piętnaście lat zbierałem z miejsc rzadko ze sobą rozmawiających. Szukałem tego, co działa na żywym człowieku pod presją. Nie podręcznik akademicki, tylko mapa z terenu.
Zakładam firmy od ponad piętnastu lat. Część wyszła, część nie. Najwięcej nauczyły mnie te drugie.
Napisałem oprogramowanie, dzięki któremu oddawaliśmy pełną wycenę w 24 godziny. Potem założyłem spółkę z programem dla rzeczoznawców. Pierwsza wersja nie chwyciła. Druga trafiła do blisko 300 firm.
Pierwsza wersja rzadko jest tą właściwą. Liczy się, co zrobisz z tym, co Ci pokazała.
Z bratem i przyjacielem mieliśmy otworzyć w Szwecji sklep z częściami samochodowymi. Inwestor się wycofał, więc otworzyliśmy sklep internetowy z bielizną. Nie chwycił. Zamknęliśmy go, a towar wylądował u nas w garażu. Ta historia jest w książce.
Pomysł z przypadku to wciąż pomysł do sprawdzenia, nie do pokochania.
Zamówiliśmy z Anią siedem łodzi w Polsce, zanim mieliśmy miejsce w porcie i mieszkanie na wyspie. Mieszkanie okazało się oszustwem, a o nas nikt nie wiedział. Po sezonie firma była na plusie i na 3. miejscu na TripAdvisorze w Alcudii. Sprzedaliśmy ją.
Chaos pierwszego miesiąca nie mówi nic o firmie. Mówi o tym, że nikt jeszcze o niej nie wie.
Piękne miejsce i świetne kontrakty, ale też spore koszty, zwłaszcza na starcie. W maju dokładaliśmy do wypłat z naszych oszczędności. Do tego biurokracja bez końca i wspólnik, z którym inaczej widzieliśmy prowadzenie firmy. Zespół trzeba było w trakcie sezonu przebudować, a do tego czasu najtrudniejsze rzeczy spadały na nas. Z wieloma wyzwaniami mierzyliśmy się z Anią sami. Po sezonie, zmęczeni, sprzedaliśmy firmę.
Spełnione marzenie nie dało mi szczęścia. Wtedy zacząłem szukać przyczyny w głowie, nie w firmie.
Z Anią budowaliśmy aplikację do tworzenia gier terenowych bez programowania. Mieliśmy partnerów wśród biur podróży. Lockdown mocno nas uderzył, więc zrobiliśmy pivot do innego segmentu i tam przyszły kontrakty i największe przychody. Ale bojąc się powtórki z lockdownu, poszliśmy za szeroko i to nas zgubiło. Fakty pokazywały, że to nie działa, a my jeszcze długo broniliśmy firmy wyjaśnieniami. W końcu ją zamknęliśmy.
Fakty mówiły swoje dużo wcześniej, niż byliśmy gotowi ich słuchać.
Równolegle do Ligi budujemy z Anią Instytut Self Hero. Budujemy egzomózg właściciela firmy: porządkujemy decyzje, procesy i zespół, a dopiero potem dokładamy automatyzację i AI, żeby nie wszystko musiało przechodzić przez jego głowę.
Wychodzi, bo tym razem zaczęliśmy od tego, czego nauczyły nas poprzednie firmy.
Każda z tych firm była daną, nie wyrokiem o mnie. Świat nie odpowiada na pytanie, kim jesteś. Odpowiada na to, co robisz.

Byłem konstruktorem w Finlandii, dyrektorem biura projektowego w Krakowie i konsultantem IT dla banków w Londynie. Pracowałem w Finlandii, Belgii, Hiszpanii i USA.
Przez ponad dziesięć lat współpracowałem z bankami przy automatyzacji, w międzynarodowych zespołach.
Na Cyprze brałem pod wodę ludzi, dla których nurkowanie było rzeczą do zrobienia przed śmiercią, bo bali się wody całe życie. Zobaczyłem wtedy coś, co potem znalazłem w książkach: strach to mechanizm, nie kwestia siły woli. Kiedy ktoś w Ciebie wierzy i jest obok, mechanizm da się przestawić.
Kilka lat później moja córka powiedziała: „Tato, pomóż mi”. Szukałem pomocy i jej nie znalazłem. Zbudowaliśmy ją z Anią sami. To, co zadziałało w domu, zacząłem sprawdzać u dorosłych: u ludzi, z którymi pracowałem 1:1, u założycieli startupów na warsztatach, u siebie.
Przestałem wierzyć w motywację. Umysł najpierw przewiduje, potem działa. Jeśli ma zrobić coś innego, trzeba zmienić mu przewidywanie. Robi się to jednym ruchem dziennie.
Nagrania są z pracy indywidualnej, nie z Ligi. Pierwszy sezon jest badaniem: mierzymy w dniu 0 i 84.
O maszynie, która słyszy odchylenie, którego człowiek nie słyszy, i o worku, który w końcu dało się zdjąć z pleców.
O tym, jak rzeczy do pracy, odkładane tygodniami, nagle zrobiły się jednego dnia.
„Już podczas naszego pierwszego spotkania dotarliśmy do sedna trudności, z którą zmagałam się od lat – mimo wcześniejszych prób dopiero u Piotra rozłożyliśmy problem na czynniki pierwsze i przeformułowaliśmy go w sposób, który przyniósł realną ulgę. To, co dotychczas wydawało się ciężarem nie do uniesienia, stało się lekkie jak pióro. I dokładnie tak się poczułam – wolna, lekka, w pełni gotowa, by iść dalej.”


Hipnoza, NLP, trening mentalny, improwizacja, psychodrama: każdy z tych nurtów ma własną opowieść i każdy ma wyniki. Przez lata pytałem, co mają wspólnego. Pod spodem działa jeden mechanizm, mocniejszy niż każda z jego nazw.
Szukałem go na każdym szkoleniu. Nie zbierałem certyfikatów, tylko sprawdzałem ramę: jak umysł się uczy, przewiduje i decyduje oraz jak biorą w tym udział ciało i otoczenie, nie sama głowa. Zgadzało się wszędzie, gdzie sprawdzałem, niezależnie od tego, czy prowadzący mówił o transie, kotwicy czy nastawieniu.
Dlatego w Lidze nie uczę żadnej z tych szkół. Uczę tego, co jest pod nimi. To nie wiara ani magia, tylko mechanika, którą sprawdzisz na sobie.
Jaka to rama i co mówią o niej badania: Na czym stoi metoda →
Drogi, które przeszedłem

Po 84 dniach zobaczysz na własnych danych, co się zmieniło: w Tobie, w Twoim dniu, w Twojej firmie. Nie z wiary. Z faktów i powtórzeń.
„Dużym plusem dla mnie były komentarze pana Piotra z odniesieniem do własnych doświadczeń, dzięki temu czuję, że mogę zaufać jego wskazówkom, bo sam przeszedł proces, którym teraz dzieli się z innymi.”
„Ja dzisiaj nagrałam trzy filmiki, porobiłam wiele zdjęć, a mnie się całe tygodnie nie zdarzało, żeby cokolwiek zrobić w rzeczach potrzebnych mi do pracy. A ja to po prostu zrobiłam.”
„Surfer Chaosu” Piotra Gąsiorowskiego jest książką niesamowitą.
Przeczytałam w życiu bardzo dużo książek związanych z rozwojem człowieka, psychologią i pracą z umysłem i spokojnie mogę powiedzieć, że ta trafia do mojej pierwszej piątki.
Dlaczego?
Przede wszystkim dlatego, że jest praktyczna. Znajdziesz w niej mnóstwo konkretnych narzędzi i ćwiczeń gotowych do zastosowania właściwie od zaraz. A jednocześnie stoi za nimi ogrom profesjonalnej, naukowej wiedzy. Dla mnie to połączenie jest szczególnie wartościowe.
Możesz czytać ją po kawałku. Jednego dnia przeczytać fragment, zrobić ćwiczenie, następnego spróbować czegoś kolejnego. I powoli zaczynasz zauważać, że coś się zmienia. Inaczej patrzysz, myślisz i reagujesz.
Chyba każdy z nas ma taki obszar życia, w którym coś stoi. Wiemy, że trzeba ruszyć, ale odwlekamy, prokrastynujemy. Brakuje nam motywacji. Powtarzamy te same schematy, chociaż doskonale wiemy, że nam nie służą.
I właśnie wtedy warto sięgnąć po tę książkę.
Jeżeli naprawdę z nią popracujesz i wykonasz ćwiczenia, po jej przeczytaniu możesz być po prostu innym człowiekiem. Lepszą wersją siebie. Zaczynasz rozpoznawać programy, które sterują Twoim myśleniem i zachowaniem, i uczysz się je zmieniać.
Polecam ją szczególnie ludziom ciekawym. Takim, którzy lubią się rozwijać, chcą rozumieć siebie, interesują się nowoczesną nauką i są gotowi nad sobą pracować.
Dla mnie zdecydowanie TOP 5 książek, które przeczytałam w życiu.
„Surfer Chaosu” to książka, która już od pierwszych zdań mnie zaciekawiła, gdyż autor użył trafiającej do mnie metafory. Nigdy na desce nie pływałam, a czułam się, jakbym robiła to całe życie.
Cytując samego autora: „Twoja sprawczość zaczyna się tam, gdzie przestajesz walczyć z wodą, a zaczynasz rozumieć jej fizykę”.
To jedyna taka pozycja, która w tak metaforyczny i prosty sposób przeprowadzi Cię do najbardziej ukrytych sfer Twojego umysłu po to, abyś sam mógł zdobywać szczyty swoich możliwości po odkryciu Mocy, jaką posiadasz. Genialne!
Gorąco polecam tę pozycję wszystkim tym, którzy przeczytali już wiele książek rozwojowych i szukają czegoś nietuzinkowego.

Dlaczego ją napisałem
Zajmuję się Umysłem nie dlatego, że to teraz modne. Tylko dlatego, że od dziecka nie zgadzałem się na poczucie bycia uszkodzonym.
Piotr Gąsiorowski, „Surfer Chaosu”, Fala 1
Dlaczego kierunek przyspiesza bardziej niż tempo.
Ligę prowadzę z Anią. Ona bierze relacje, granice, delegowanie i rozmowę o cenie.
Zaczęło się od wolnych niedziel mojego taty. Na rozmowie zobaczymy, od czego zacznie się u Ciebie.
Jeśli prowadzisz firmę i tydzień układa Ci ten, kto pierwszy zadzwoni, umów rozmowę. Jeśli wolisz najpierw poczytać, zanurz się w książce.
30 minut. Obie strony mogą powiedzieć nie.
Ile naprawdę kosztuje Cię Twoja firma? 3 minuty, raport PDF na e-mail.
Dziesięć minut resetu. Sesja audio, słuchawki mile widziane.
Wylosuj fragment „Surfera Chaosu”: mechanizm, historię albo technikę do sprawdzenia na sobie. Najlepiej w słuchawkach.